Dear Esther [Recenzja]

lubię to

Wspomniany kilka newsów wcześniej “mod” Dear Esther już jest. 7€ (ok. 30 zł) do kupienia w sklepie Steam.

A w dalszej części newsa – mała recenzja!

Edit: w ciągu pierwszych 24 godzin sprzedano 16,000 kopii i przez krótki czas Dear Esther był na pierwszym miejscu w Steamowym Top Sellers. Koszt przeznaczony na produkcję tytułu zwrócił się w ciągu pierwszych 5,5 godziny po wydaniu.

 

 

A deserted island… a lost man… memories of a fatal crash… a book written by a dying explorer.

dear esther

Początkowo prosty mod do Half-Life’a 2. Później upiększona wersja na nowszym silniku. Teraz – pełnoprawna gra indie. Tak w skrócie można opisać historię powstawania Dear Esther. A czym ów tytuł jest? Historią opowiedzianą z perspektywy pierwszej osoby. Ano, “historią”. Nie ma więc co tu się spodziewać jakiejkolwiek interakcji ze światem, sekwencji zręcznościowych, czy choćby nawet QTE. Sterowanie sprowadza się do trzymania W i okazyjnego zbliżania kamery lewym przyciskiem myszy (nawet latarka zapala się automatycznie). Do tego wszystkiego ślimacze tempo marszu bez możliwości sprintu. Przygodówka w najczystszej postaci…

Jak to działa w praktyce? Zaskakująco dobrze. Każdy element rozgrywki – fabuła, voice acting, design map i muzyka – dosłownie wciąga w wydarzenia na ekranie.

dear esther

dear esther

Akcja dzieje się na bezludnej wyspie. Wcielając się w rozbitka eksplorujemy mapę odkrywając przy tym kolejne elementy wydarzeń. Wszystko to zostało świetnie napisane i przeczytane przez bardzo dobrego i naturalnego aktora. Niestety tylko w angielskiej wersji, wskazana jest więc znajomość języka.

Ścieżka bardzo często się rozwidla dając nam wybór kierunku marszu, a monolog jest generowany automatycznie do poczynań gracza, za każdym razem przejście gry wygląda więc trochę inaczej. Co nie niestety nie zmienia faktu, że liniowość czuć – droga jest wąska i wyraźnie odcięta od reszty mapy. Poza tym kilka razy napotkałem się z oskryptowanym pojawianiem się dodatkowego przejścia (np Online Blackjack. schodów) za moimi plecami, bywa to trochę dezorientujące.

dear esther

To co jednak tutaj naprawdę dosłownie powala, to oprawa audiowizualna. Grafika jaka jest – każdy widzi na screenach. Choć muszę przyznać, że w ruchu troszeczkę traci (…ale jak na 8 letni silnik…). Za to muzyka, której próbki można posłuchać w trailerze… moim skromnym zdaniem najlepszy element całości. Została dobrana rewelacyjnie i skrypty sprawiają, że gra dokładnie wtedy, gdy trzeba. A przy tym trzeba dodać, że jest stworzona specjalnie na potrzeby gry i można go nabyć przez np. iTunes’a (tutaj). O dziwo jest jednak droższy od samego Dear Esthera (8€), co trochę mija się z celem, skoro soundtrack można sobie wyciągnąć z plików, hm.

dear esther

dear esther

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, optymalizacja jest bardzo dobra. Liczba klatek na sekundę ani razu mi nie spadła poniżej 100, podczas gdy w TF2 mam średnio 30-40. Są za to dwa większe babole. Statystyki i osiągnięcia na Steam Community wciąż nie działają (choć premiera była ledwie kilka godzin temu, może wystarczy trochę cierpliwości :P), oraz brak automatycznego wyjścia do menu/włączenia napisów końcowych po zakończeniu gry. Ekran pozostaje po prostu czarny i trzeba wyjść “ręcznie” escapem.

dear esther

Jaki więc werdykt? Ja osobiście nie żałuję i zapewne jeszcze przejdę to to kilka razy. Ale nie poleciłbym kupna każdemu. Rozgrywka jest dość nietypowa, wymaga dobrej znajomości angielskiego i nie każdy oczekuje zwykłego łażenia po mapie. Poza tym przejście na spokojnie zajęło mi zaledwie półtorej godziny, co za taką kwotę jest liczbą trochę za małą… no więc:

Zalety:
- świetna muzyka
- bardzo ładne wizualnie mapy
- mimo prostoty wciągająca rozgrywka
- optymalizacja
- nowatorskie podejście

Wady:
- niszowy gatunek, a więc nie dla każdego
- krótka
- nieco wygórowana cena
- czuć liniowość
- za soundtrack trzeba albo dodatkowo wyłożyć 8€, albo szukać w plikach gry

Ocena:
cztery i pól na pięć palców!

Sklep Steam
Oficjalna strona
Strona Moddb

Komentarze

“Niestety tylko w angielskiej wersji, wskazana jest więc znajomość języka.”
Do szkoły a nie google translatory i spolszczenia!

Dzięki za recenzję ;)

+ bardzo dobry design map // chodzi o ładne lokacje czy ciekawe elementy platformowe lub zagadki?
+ wciągające prowadzenie akcji // znów zbyt ogólny ten plus
+ stary, dobry Source // a to można dwojako zrozumić, ale chyba chodzi o to że gra ładnie wygląda
- nie dla każdego // ten minus w ogóle nie powinien się pojawić w żadnej recenzji bo można go dać każdej grze

Wszystkie modele i tekstury są nowe? Czy cześć z HL2?

Niestety muszę się w pełni zgodzić z tym że nie gra nie warta swojej ceny ;/ niestety….

Tzn. może trochę sprostuje bo to źle zabrzmiało… nie jest zła – jest specyficzna i odpowiednim odbiorcą się spodoba. Ale jest troszkę za droga jak na to co oferuje. Lepiej poczekać aż stanieje. Nie polecam się napalać na nią, bo można się troszkę zawieść płacą teraz taką kwotę.

Po pierwsze zapewne spolszczone napisy doda niedługo Steam, osiągnięcia to też pewnie kwestia czasu, a wspomniane Babole recenzenta zapewne naprawi patch który wyjdzie w najbliższym czasie. Dlatego właśnie nie należy grać w gry zaraz po premierze. W obecnych czasach każdą produkcję robi się jak najszybciej więc nie uważam aby można się było spodziewać w najbliższym czasie gry pozbawionej błędów.

@majan
Plusy są wytłumaczone w treści recenzji. A to że “nie dla każdego” nie jest ogólne, bo przygodówki są niszowe. Czepiasz się.

@Jihad
Ta, wszystkie.

@LOL
LOL. No to dla ciebie może być 5/5.

@Konrad Elite Nie mądrzyj się…

Dabu <3!

@Dabu
Ja tu Ci się produkuje z konstruktywną krytyką, wskazując gdzie moim zdaniem popełniłeś błędy lub gdzie mogłeś zrobić coś lepiej, coby twoje następne recenzje wskazywały na progres twoich umiejętności ich pisania, a ty mi mówisz, że się czepiam? No wiesz ty co.

@majan
Ten typ tak ma. Masz w sumie rację, już poprawiłem, dzięki.

“Naturalny aktor” – czyli bez implantów?
“Ładna wizualnie” – pleonazm!
No i bardzo lubi waćpan słowo “niszowe”, ale ogólnie recenzja nie jest najniższych lotów, toć w porządeczku.

J*bać mickiewicza!

Mickiewicza*

U mad?

Nie ma żadnych rewolweruw w tej grze?

Co ja pacze

Nam paczeć nie kazano…

Ale upierdliwi wy polscy pisarze jesteście…

Co za dupek się pode mnie podszywa?

To na pewno Słowacki!

Taki z ciebie Mickiewicz jak ze mnie Freeman…

Follow Freeman!

Ja za mickiewicza się nie podszywam! To pewno ten idiota Sienkiewicz, swoją drogą Henryku, mickiewicz sam napisał swoje nazwisko z małej litery (lol, co za idiota) więc niepotrzebnie mnie poprawiałeś.

To our honor we follow you.

Co do Editu – jak widać gra mogła by być przynajmniej o polowe tańsza skoro się rozeszła jak świeże bułeczki…

Horrrooorrr…

“Jeśli chodzi o kwestie techniczne, optymalizacja jest bardzo dobra. Liczba klatek na sekundę ani razu mi nie spadła poniżej 100, podczas gdy w TF2 mam średnio 30-40.”

Bez przesady. W tej produkcji nikt się nie bawił w optymalizację. Myk leży w tym że to co w tf2 żre karte graficzną to czapki, bronie itp. a więc mnogośc modeli.
Sama mapa, jak w przypadku dear easter nie zajmuje prawie nic, stad te 100fpsow, zreszta po co sie w to zaglebiac? gra z tego co słysze nie ma opcji multi, a na singlu nawet 40fps w zupelnosci Ci wystarczy

Chodziło o porównanie jak duża jest różnica (szczególnie, że TF2 jest dużo brzydsze). I poza tym mylisz się, że w Dear Estherze nie bawili się w optymalizacji, w devblogu autora bardzo dużo pisał czego to nie robili, żeby działało płynnie na każdym komputerze.

Dla mnie Dear Esther to jedna z tych przygód, które pamięta się na długo. Szkoda, że nie ma portalowego Out Of Game Expericnce, jak to zwykłem nazywać, czyli prowadzenia historii, jakichś wątków z grą związanych… poza grą.
Przez to zgadzam się z minusami odnośnie długości i ceny (bo tutaj jedno wpływa na drugie).

Chciałbym jednak sprostować “wadę” dotyczącą soundtracku. Dostępny jest bowiem do pobrania ze strony producenta, tutaj – http://dear-esther.com/?page_id=121 – całkowicie za darmo :)

Ten soundtrack, który dałeś to z oryginalnego, darmowego moda. Owszem, jest podobny, ale imo gorszy i dużo niższej jakości.

O, przepraszam, właśnie zauważyłem. Zmyliło mnie umiejscowienie.
Cóż, szkoda, że “żądają” dodatkowych pieniędzy po cenie zapłaconej za sam produkt.

Gra bardzo mocno “nie dla każdego”. Mi nie przypadła do gustu, a zdarza mi się zachwycać naprawdę dziwnymi tytułami.
Jedyny wciągający element to muzyka i ton głosu narratora inna rzecz, że mógłby mówić cokolwiek, a wyszło by tak samo. Sama esencja, którą jest opowiedziana historia nie zachwyciła. Znam angielski na tyle dobrze by porozumiewać się w skomplikowanych sprawach związanych z moją pracą, a nic z tego nie zrozumiałem. Opis poniżej – raczej niewielki spoiler bo i tak nic wyjaśnia, a właściwie opisuje kwintesencje opowieści jaką odczułem, że starał się przekazać narrator:
“Koleś miał panienkę do której pisał listy, skaleczył nogę, wdała się infekcja, operowali mu kamienie nerkowe i zginął w wypadku samochodowym odwożony przez pijanego pasterza.”
Generalnie narrator najzupełniej w świecie nie opowiada historii, fabuła po prostu nie istnieje i jest zlepką wydarzeń, które sprawiaj, że przez całą grę w głowie pojawia się pytanie – “ale o co właściwie chodzi”.

Nom, z tego co widzę opinie są skrajne. Dlatego nie polecam kupowania póki nie będzie jakiejś zniżki.

Przecież wszyscy wiedzą, że w tej grze chodzi tylko o wygląd i to, że Source może być jeszcze piękny. Who cares about fabuła :D

@Słowacki
Paszoł durak!

mam, nudne. co z tego ze klimatyczne jak spac sie chce

Zostaw komentarz

(potrzebny)

(potrzebny)